+48 792 261 728 Poniedziałek - Piątek 7:00 - 20:00 Legionów 67 Bielsko-Biała Polska
Drabina powtórzeń

Wpisz w Google dowolną kombinację złożoną z fraz „rep schemes”, „strength training”, „best reps range” i wyskakuje nam od 500 tysięcy do 5 milionów wyników. Czytając pierwszych 10 pozycji, możemy przyprawić się o zawrót głowy. Czytając kolejnych naście – być może nieco się temat rozjaśnia. Dokładając kilka lat doświadczenia – bez kalkulatora szacujemy swój „rep max” i intuicyjnie znajdujemy odpowiedni zakres powtórzeń pasujący do danej intensywności. Ale czy to koniec? Otóż niekoniecznie, bo mamy sowieckie drabiny.

Bardzo często obserwuję plany treningowe i osoby je realizujące, które powielają bardzo popularny, powtarzający się schemat. Siła? No to intensywność powiedzmy 70-85% i robimy określony zakres powtórzeń, często popadając w standardowe 5×5, 6×4 czy 4×3. Co bardziej dociekliwy umysł stwierdzi, że przecież wszystko gra, mieści się w tablicy Prilepina, mięso wyraźnie ruszone – progres murowany. Nasz sumienny zawodnik wie jednak, że należy dołożyć objętości, jeżeli nadal chce cieszyć się dodawanymi do wyników kilogramami. Zatem dochodzą poważniejsze akcesoria, rośnie częstość trenowania, przychodzą nieliniowe progresje. Jednak to wszystko ma jakiś kres. I co wtedy?

“Be water, my friend…” or wave

W miniony weekend prowadziłem warsztaty z podstaw programowania treningów, z naciskiem na podstawy – wszak to było raptem 14